11001438426_f44e212d4e_o2

Jedziemy do Maroka, czyli jak się przygotować i co ze sobą zabrać

Za 3 dni o tej porze będziemy lądować na rozgrzanej płycie portu lotniczego Marrakesz-Menara. Mając w pamięci najczęściej zadawane pytania naszych jeźdźców, chciałabym w jednym miejscu zebrać najważniejsze informacje, jak przygotować się do wyjazdu i co koniecznie zabrać do Maroka.

Większość wpisu to okraszony anegdotami opis przygotowań wraz z uzasadnieniem, dlaczego warto zabrać ze sobą niektóre rzeczy. Na samym dole zaś znajdziecie ściągę: wypunktowaną listę rzeczy do załatwienia przed wyjazdem oraz listę przedmiotów do zapakowania.

Przekraczanie granicy

Do Maroka możemy wjechać wyłącznie na podstawie paszportu ważnego przez co najmniej 6 miesięcy od daty przekroczenia granicy. Warto więc w pierwszej kolejności sprawdzić, czy posiadany przez nas paszport spełnia to kryterium. Jeśli nie to konieczne jest wyrobienie nowego dokumentu. Przyjemność ta kosztuje obecnie 140 zł. Jest jednak też dobra informacja: dzisiaj wystarczy udać się do najbliższego urzędu paszportowego, niekoniecznie w miejscu oficjalnego “zamieszkania”. Pamiętam, że 7 lat temu musiałam jechać specjalnie z Wrocławia do Poznania – dzisiaj wystarczyłoby przespacerować się do Urzędu Wojewódzkiego.

Jeśli planowany pobyt jest krótszy niż 90 dni to nie ma obowiązku wizowego. Dotyczy to także Sahary Zachodniej, która jest terytorium administrowanym przez Maroko. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.

Podczas przekraczania granicy marokańskiej każdy podróżny jest zobowiązany do wypełnienia karty meldunkowej. Po przebudowanie lotniska Marrakesz-Menara sprawa jest dość prosta – można pobrać formularz ze stojaków umieszczonych przed kontrolą paszportową. To wąskie gardło, gdzie kolejka posuwa się bardzo powoli, więc na pewno wystarczy czasu na wypełnienie karty.

Kartę meldunkową wypełniamy również podczas wyjazdu z Maroka. W hali odpraw dostępne są stojaki z formularzami, łatwo je zauważyć. Ze swojej strony radziłabym zabrać własny długopis. W kluczowym momencie przybory do pisania są towarem deficytowym.

Na koniec ciekawostka związana z kontrolą bezpieczeństwa na lotnisku w Marrakeszu. Bagaże prześwietlane są zarówno po przylocie (tuż przed wyjściem z lotniska), jak i przed wylotem (w drzwiach do terminalu). Warto uzbroić się w cierpliwość.

Ubezpieczenie

Dobra turystyka przygodowa to bezpieczna turystyka przygodowa. A to oznacza wykupienie solidnego ubezpieczenia na wypadek, gdyby wydarzył się wypadek.

Podczas naszych rajdów zawsze zapewniamy ubezpieczenie turystyczne uwzględniające sporty wysokiego ryzyka – czyli jazdę konną. Wielu naszych jeźdźców nie jest świadomych, że dotyczą ich dodatkowe wymogi. Na szczęście po stronie Lisowczyków jest ktoś, kto pilnuje ich interesów – czyli ja, Agnieszka 😉

Ważna informacja. W  przypadku drobnych urazów czy innych niegroźnych problemów ze zdrowiem, łatwiej i szybciej jest zapłacić za otrzymaną pomoc i wziąć rachunek niż czekać na uruchomienie całej machiny ubezpieczeniowej. Na podstawie rachunku później, po powrocie do Polski, ubezpieczyciel zwróci pieniądze. Z tego względu warto zabrać ze sobą dodatkowy budżet na awaryjne sytuacje (nie trzeba wymieniać go na dirhamy, wystarczy euro). Taki budżet przydaje się też w razie ponadplanowych zakupów na suku…

Szczepienia ochronne i zasady bezpieczeństwa sanitarnego

Sytuację sanitarno-epidemiologiczną w Maroku określa się jako dobrą i dlatego nie ma obowiązku wykonywania szczepień ochronnych przed podróżą. Warto jednak rozważyć szczepienia dodatkowe, zwłaszcza na żółtaczkę pokarmową i tężec.

Należy jednak pamiętać, że – jak w wielu odległych krajach – w Maroku spotykamy się z zupełnie inną florą bakteryjną. Dodatkowo istnieje ryzyko zarażenia amebozą lub pasożytami przewodu pokarmowego. Dlatego obowiązkowo należy korzystać jedynie z wody butelkowanej – zarówno do picia, jak i mycia zębów. A już pod żadnym pozorem nie wolno pić wody ze studni na pustyni – nawet nasi berberyjscy przewodnicy jej nie kosztują, służyły nam jedynie do pojenia zwierząt.

Muszę się przyznać, że kiedy w Zagorze nocowałam w przepięknym riadzie, do złudzenia przypominającym pałac Szeherezady, moja czujność osłabła. Do dzisiaj nie wiem, czy winowajcą była woda w basenie, której nałykałam się podczas pływania, czy woda w kranie, której użyłam do umycia zębów. W obu przypadkach wydawało mi się, że czuję zapach chloru. Następnego dnia jednak mój przewód pokarmowy ostro zaprotestował 🙂

Jednym ze specjałów, które można kupić w Marrakeszu, są świeżo wyciskane soki sprzedawane z wozów na Dżamaa al-Fina. W idealnej sytuacji wszystkie spożywane owoce powinny być dokładnie myte. Oczywiście uliczni sprzedawcy nie zawracają sobie tym głowy. Żaden z soków jednak mi nie zaszkodził, podobnie jak świeżo zerwane z drzewa daktyle, jedzone w Dolinie Draa. Prawdopodobnie pomogła tutaj stała profilaktyka…

Profilaktyka i pierwsza pomoc jelitowa

Profilaktyka to codzienne zażywanie probiotyków oraz – bardziej tradycyjnie – dawek mocnego alkoholu. Maroko jest krajem muzułmańskim i kupno alkoholu bywa trudne, zwłaszcza w konserwatywnej głębi kraju. Dostępny jest – po wygórowanych cenach – głównie w drogich hotelach dla Europejczyków. Z tego względu gorąco zachęcamy, żeby zabrać ze sobą odpowiedni zapas ze strefy bezcłowej.

Królem apteczki niepodzielnie jest od wielu lat Stoperan – w razie problemów natychmiastowo przywraca jeźdźca w siodło. Poza tym warto zabrać ze sobą elektrolity, na wypadek odwodnienia.

Jelitowe przygody to nie jest coś, o czym chcemy wspominać znajomym chwaląc się swoją podróżą. Taka jest jednak rzeczywistość. Dlatego radzę i przestrzegam: wyposażcie się w odpowiednie środki 😉

Zawartość plecaka

Nie pamiętam, kiedy ostatnio wykupiłam bagaż rejestrowany podczas podróży. Zwykle z powodzeniem udaje mi się zmieścić w limicie kilku kilogramów. W przypadku Maroka kompaktowe pakowanie jest o tyle łatwiejsze, że nie trzeba zabierać wielu grubych ubrań. Mimo to nawet w letnie miesiące należy zapakować softshell i bluzę. Różnica temperatur między upalnym dniem i przyjemnie ciepłym wieczorem powoduje szybkie wychładzanie organizmu.

Planując dobór odzieży trzeba uwzględnić, że Maroko to kraj muzułmański. Odkrywanie ramion, brzucha i ud poza plażami dla turystów jest złym pomysłem. Nie chodzi o to, że ktoś zrobi nam krzywdę. Po prostu będziemy czuć się niekomfortowo, bo ściągniemy na siebie za dużo niespokojnych spojrzeń.

Dokładny dobór odzieży zależy od planowanych aktywności. Jeśli jedziesz nad ocean albo nocujesz w luksusowym riadzie z basenem – koniecznie zabierz kostium kąpielowy. Zwróć uwagę, żeby ubrania – t-shirty, skarpety, bielizna – wykonane były z naturalnych i przewiewnych materiałów. Spodnie lub spódnica do kolan sprawdzą się podczas zwiedzania miast czy podróży po samym Maroku.

Na rajdzie konnym przydadzą się oczywiście lekkie bryczesy, sztyblety i czapsy, rękawiczki. Koniecznie należy zapakować lekki płaszcz przeciwdeszczowyWbrew wyobrażeniu o suchej Saharze, nawet tam zdarzają się deszcze.

Noszenie nakryć głowy przez kobiety nie jest obowiązkowe. Zwykle jednak szybko się okazuje (zwłaszcza na pustyni), że turyści obojga płci sami chętnie sięgają po berberyjskie turbany. Kiedy z nieba leje się żar to przewiewna bawełna idealnie chroni głowę, kark i ramiona przed spaleniem na raka. W razie potrzeby może także osłonić twarz przed pyłem.

fot. Michał Milczarczyk

Alternatywą mogą być kapelusze wszelkiego rodzaju. Czapki z daszkiem się nie sprawdzają, chyba że chcesz nosić szalik dla ochrony karku przed słońcem 😉

Zawartość kosmetyczki to kwestia już bardziej indywidualna. Oprócz pasty do zębów, mydła i dezodorantu są dwa produkty, które warto zabrać: wysoki filtr przeciwsłoneczny oraz nawilżająca pomadka do ust. Na początku każdej wyprawy mężczyźni lubią sobie żartować z tych “szminek”, w jakie przewidywalne zaopatrzone są kobiety. Kilka dni później wesołe komentarze cichną, a panowie coraz częściej oblizują spierzchnięte na wiór wargi.

Jeśli w planie są noclegi poza riadami, czyli w hostelach o niskim standardzie, campingach lub po prostu na dziko w namiocie, to obowiązkowym wyposażeniem są cienki śpiwór, własny ręczniklatarka (najlepiej czołówka), klapki do kąpieli i – a jakże – rolka papieru toaletowego.

Sprzęt elektroniczny

W riadach i hotelach zazwyczaj dostępne jest wifi, choć często działa tylko w okolicach recepcji. Na lotnisku można także kupić lokalną kartę SIM i za jej pomocą korzystać z Internetu (sprzedawcy nagabują przyjezdnych, trudno ich przeoczyć wychodząc z terminalu). Jeśli jednak w planach mieści się wyprawa na pustynię lub w góry, to trzeba liczyć się z brakiem zasięgu – a czasem także brakiem prądu.

Mimo to warto zabrać ze sobą samodzielny aparat fotograficzny albo – w wersji minimum – telefon komórkowy z dobrym wbudowanym aparatem. Maroko jest malownicze i szkoda byłoby pozbawiać się jednej z najwspanialszych pamiątek – zdjęć.

Jeśli chodzi o samo fotografowanie to przede wszystkim należy pamiętać, że nie wszystkim budynkom wolno robić zdjęcia. Jest to zakazane w przypadku obiektów państwowych oraz meczetów. Może się zdarzyć, że policja poprosi o usunięcie danego ujęcia. Nigdy nie spotkałam się z sytuacją zarekwirowania sprzętu, ale nie warto ryzykować.

W przypadku, gdy chcemy fotografować ludzi, to dużo zależy od miejsca. W Marrakeszu należy być przygotowanym, że model po fakcie poprosi o zapłatę, często podając niebotyczną kwotę. Jeśli usłyszy odmowę to prawdopodobnie spowoduje karczemną awanturę. Warto zatem uzgodnić kwestię ewentualnego wynagrodzenia przed naciśnięciem spustu migawki.

Na prowincji, czyli np. w Zagorze i okolicznych osadach, pozowania do zdjęć konsekwentnie odmawiają kobiety. Wystarczy, że zobaczą aparat albo smartfona w ręce Europejczyka, i zasłaniają twarze oraz machają rękoma. Dużo łatwiej jest z mężczyznami lub dziećmi. Kiedy parę lat temu natknęłam się na chłopców transportujących daktyle i zapytałam o możliwość zrobienia zdjęcia, nie tylko nie poprosili o zapłatę, ale zaczęli częstować świeżo zerwanymi owocami. Na innym rajdzie mężczyźni z wioski sami podeszli do nas z pytaniem, czy mogą się z nami sfotografować. Jechaliśmy konno, a konie były dla nich atrakcją.

Podsumowanie

Poniżej obiecana check-lista. Nie jest to na pewno zamknięte zestawienie, powinno być modyfikowane w zależności od planowanych aktywności, mam nadzieję jednak, że będzie pomocne.

Co należy zrobić przed wyjazdem?
  • sprawdzić datę ważności paszportu, w razie potrzeby wyrobić nowy paszport
  • zalecane: wykonać szczepienia ochronne przeciwko żółtaczce pokarmowej i tężcowi
  • zalecane: wykupić ubezpieczenie turystyczne (chyba że to wyjazd z Lisowczykami, wtedy jest w pakiecie 🙂 )
Co należy zabrać?
  • paszport
  • euro, ewentualnie karta do bankomatu
  • długopis
  • środki na trawienie (probiotyki, alkohol, Stoperan, elektrolity)
  • aparat fotograficzny i/lub smartfon
  • przewiewne ubrania zakrywające ramiona, brzuch i uda, w tym także cieplejsza bluza, a w przypadku trekkingu lub rajdu: lekki płaszcz przeciwdeszczowy
  • nakrycie głowy chroniące przed słońcem
  • kostium kąpielowy
  • lekkie obuwie, sandały lub trampki
  • okulary przeciwsłoneczne, a w przypadku dłuższej wyprawy na pustynię: okulary ochronne (na wypadek burzy piaskowej)
  • potrzebne kosmetyki, w tym wysoki filtr przeciwsłoneczny oraz nawilżająca pomadka do ust
  • opcjonalnie: sprzęt specjalistyczny, w naszym przypadku jeździecki, taki jak bryczesy, sztyblety, sztylpy, rękawiczki
Dodatkowo, jeśli zamierzasz spać w hostelach o niskim standardzie, na campingach lub na dziko:
  • śpiwór, w razie potrzeby także namiot
  • ręcznik
  • klapki do kąpieli
  • latarka, najlepiej czołówka
  • rolka papieru toaletowego

 

W razie pytań – śmiało piszcie!